Witajcie! Dziś chciałabym podzielić się z Wami kilkoma rzeczami: (I) pomysłem na zajęcia, (II) moim patentem na sensoryczne aktywności i (III) prostym przepisem na skupianie (na sobie) uwagi uczniów. Zapraszam na nowy wpis! 🙂

* * *

Zacznę w sumie od środka (II) – od sensorycznych aktywności ogólnie, ponieważ będzie to idealne wprowadzenie do tego, co chcę napisać dalej. Otóż, bardzo je lubię i chętnie wykorzystuję na zajęciach, pod warunkiem, że… należą do grupy tych wymagających naprawdę mało przygotowań. Nie dlatego, że przygotowywać mi się ich nie chce, ale dlatego, że prowadząc zajęcia w kilku miejscach, a nawet w kilku grupach w jednym miejscu, często nie mając między jedną lekcją a drugą dłuższej przerwy (zapewne wielu z Was jest podobnej sytuacji), najzwyczajniej nie miałabym czasu, by je przygotować (dla kolejnych grup) i jeszcze po nich posprzątać :). Druga sprawa – te bardziej skomplikowane aktywności często wymagają tego, by mieć ze sobą więcej rzeczy, a ja, jak pewnie już wiecie (pisałam o tym we wpisie “5 rzeczy, których jeszcze o mnie nie wiecie”), nie mam prawa jazdy i… dlatego staram się, by na zajęcia chodzić obładowaną w wersji minimum – takiej, która pozwala mi na swobodne poruszanie się komunikacją miejską (2-3 torby max :P)!

Co więcej, te proste aktywności, które przygotowuje i przeprowadza się szybciej, niż niektóre z pewnością efektowne, ale bardziej skomplikowane eksperymenty, nie “zabierają” mi większości zajęć, a są jedynie ciekawym uzupełnieniem tego, co się podczas nich dzieje.

M. in. o takich właśnie prostych, sensorycznych aktywnościach opowiadam podczas mojego najnowszego szkolenia “A Year Full of Ideas”, na które serdecznie wszystkich zapraszam! 🙂 Dziś przedstawię Wam jeden pomysł, który w miniony piątek pojawił się na moich zajęciach w grupach 3- i 4-latków (potem wykorzystałam go w warunkach domowych – też zdał egzamin!) i sprawił, że powtórka kolorów przebiegła zupełnie inaczej, niż zwykle, a co za tym idzie, moi uczniowie byli bardzo skupieni i zainteresowani.

Jeżeli chcielibyście dowiedzieć się, czemu w ogóle zaczęliśmy od kolorów – z czym dokładnie połączyłam ten pomysł, zapraszam na szkolenie do Białegostoku, gdzie to wszystko Wam zdradzę. Zostało jeszcze kilka miejsc (pozostałe miasta wyprzedane) :).

 

Czego potrzebujecie do przeprowadzenia kolorowej aktywności, o której piszę? Bardzo niewiele, a do tego jest duża szansa, że większość z tych rzeczy i tak już macie!

  1. Duża torba
  2. Przezroczyste plastikowe kubeczki – teoretycznie możecie użyć też i białych, na które nakleicie kolorowe naklejki, czy obkleicie je kolorowym papierem lub po prostu kubeczków w różnych kolorach, jednak to te przezroczyste dają najlepszy efekt,
  3. Kolorowe kartki (u mnie zalaminowane, wykorzystuję je już któryś rok z rzędu),
  4. Różne pachnące produkty w kolorach, które chcecie z uczniami powtórzyć/utrwalić; u mnie były to: cytryna, papryka w proszku, płyn do mycia naczyń i kolorowa sól do kąpieli.

Zanim opiszę, jak może przebiegać proponowana przeze mnie zabawa, wróćmy do wspomnianych wcześniej toreb. Rzeczywiście noszę ich na zajęcia kilka (i mimo, że uwielbiam pudełka i wszelkiego rodzaju Mystery Boxes, to torby nosi się – i wozi autobusem 😉 – po prostu łatwiej), ponieważ nic nie działa na skupienie dzieci lepiej, niż przygotowanie dla nich “tajemnicy” do odkrycia (III). Tą tajemnicą mogą być karty obrazkowe, a może być cytryna i sól do kąpieli – właściwie jest to zupełnie nieistotne, najlepiej, by ukryć wszystko, co zostało przygotowane na zajęcia, a w ich trakcie sukcesywnie odkrywać coraz więcej – jeżeli niekoniecznie same pomoce, ale aktywności które przygotowaliście są atrakcyjne i dzieci zrozumieją, że odkrywanie zawartości torby czy pudełka wiąże się z tym, że zaraz będzie działo się coś fajnego, skupienie przez całe zajęcia gwarantowane! Nie poznałam jeszcze grupy, na którą by ten sposób nie działał… ⬇

Oczywiście musicie pamiętać, by odkrywaniu kolejnych rzeczy z pudełka czy torby, towarzyszyła odpowiednia atmosfera. By rozegrać to umiejętnie, nie zapomnijcie o swoich aktorskich umiejętnościach, które właśnie tu są niezbędne ;). Róbcie sporo szumu dookoła tego, co przygotujecie, przekonajcie Waszych uczniów, że zawartość torby czy pudełka (jakakolwiek by nie była) to coś, co odkryć warto! 🙂

Co konkretnie się u mnie sprawdza?

  • wprowadzenie uczniów w odpowiedni stan – mieszanki niepewności i oczekiwania na rozwój wydarzeń – ZAWSZE zaczynam od pokazania uczniom torby (pudełka), pytam jakiego jest koloru, czy ich zdaniem torba jest duża czy mała, powtarzam cały czas “Yes, it’s a bag. It’s a blue bag. “It’s big. It’s a big blue bag”, daję do zrozumienia, że coś jest w środku (zazwyczaj potrząsam torbą/pudełkiem), pytam co to może być,
  • prosta rymowanka, którą uczniowie razem ze mną powtarzają: 1, 2, 3, what can it be?
  • wyciszanie uczniów przed rozpoczęciem przeglądania zawartości torby/pudełka – zazwyczaj naprawdę chcą się dowiedzieć co jest w środku, daję im znać, że to będzie możliwe tylko, jeżeli się skupią i wyciszą (właściwie nie potrzebuję tu nic specjalnego, ani rymowanek, ani piosenek, choć jeżeli masz jakieś sprawdzone, zapewne i tutaj się przydadzą, ja stawiam raczej na mimikę i gesty, duuuuużo się uśmiecham, puszczam do dzieci oczko itp. – chcę, żeby to dla moich uczniów była frajda i by chcieli się wyciszyć, ponieważ to element zabawy, nie warunek uczestniczenia w zajęciach – oczywiście, że znam przypadki grup, w których to nie działa, ale nigdy nie zakładam tego z góry),
  • efekty dźwiękowe (nawet najprostsze “tiruriru”, które rytmicznie powtarzam), które towarzyszą wyjmowaniu kolejnych przedmiotów,
  • nieoczekiwana zmiana biegu wydarzeń – czasem, gdy już coś wyciągam, uczniowie już prawie widzą co to jest, nagle przestaję, uśmiecham się, pytam czy na pewno są gotowi, żeby to zobaczyć – dzieci zawsze bardzo żywo na to reagują, lubią kiedy tak robię, czasem powtarzam to nawet kilka razy (działa najlepiej w najmłodszych grupach, gdzie przedmiotów do wyciągnięcia z torby czy pudełka zazwyczaj jest mniej, niż w grupach starszych).

 

Ok, myślę, że teraz jesteście już gotowi na moją dzisiejszą propozycję – zabawę pt. “Poczuj ten kolor!” 🙂

(I) Przed zajęciami przygotuj wspomniane przeze mnie wcześniej przedmioty i produkty. Kolorowe kartki możesz dodatkowo schować do dużej koperty. Wszystko, dosłownie wszystko włóż do torby na tyle dużej, by nic z niej nie wystawało.

Podczas zajęć zaprezentuj ją dzieciom i postępuj mniej więcej tak, jak to opisałam wyżej – wzbudź ich zainteresowanie tym, co znajduje się w środku.

W pierwszej kolejności wyjmij kopertę, a następnie po kolei wyjmuj z niej kolorowe kartki – ja postawiłam na 4 kolory: czerwony, niebieski, żółty i zielony. Wspólnie z uczniami powtórzcie nazwy kolorów, zachęcaj ich do udzielania odpowiedzi pełnymi zdaniami, nawet jeżeli sami używają pojedynczych słów. To zadanie wykorzystać można w ramach powtórki tego, co już było – dzieci znają już nazwy kolorów (nazywają lub chociaż rozpoznają kolory) lub można potraktować je jako wprowadzenie do tego tematu. Bez względu na etap znajomości słownictwa, na jakim są Twoi uczniowie, pamiętaj, by zachęcać ich do powtarzania wszystkiego (drylujcie słowa lub całe zdania), a nie tylko słuchania tego, co mówisz.

Potem wyjmij po kolei 4 plastikowe kubeczki (mogą Ci pomóc dzieci), każdy postaw na karcie innego koloru. Z torby wyjmij jako pierwszą cytrynę, pokaż ją dzieciom, zapytaj co to i jakiego jest koloru – najlepiej pozwól każdemu dotknąć. Jeżeli masz sporą grupę, możesz sama/sam zrobić rundkę dookoła koła, w którym siedzą dzieci, pokazując im cytrynę z bliska. Za chwilę nastąpi tym razem ciekawsza część, więc nie musisz poświęcać na to bardzo dużo czasu.

Poproś, by jedno z dzieci odnalazło kartę w tym samym kolorze, co cytryna i podało Ci stojący na niej kubeczek, do środka włóż plasterek cytryny*, powąchaj go, powiedz jak pięknie pachnie (“WOW! It smells so good!”), a następnie ponownie zapytaj dzieci o kolor, o którym teraz mowa. Tym razem koniecznie każdemu pozwól powąchać jak pięknie pachnie “yellow”! 🙂

*Ja w torbie miałam też schowany mały nożyk i dopiero na zajęciach, w każdej z grup, odkrajałam po plasterku cytryny – jeżeli jednak nie masz na to warunków lub czasu, możesz wcześniej przygotować kilka plasterków.

Powtórz z pozostałymi kolorami i produktami – możesz przygotować inne, niż ja, ale pamiętaj, że dobrze, by różniły się między sobą nie tylko kolorem, ale też zapachem. Najładniejszy (dla dzieci) zapach – u mnie był to zapach przygotowanej soli do kąpieli, zostaw na koniec! 🙂

Zobaczcie, jak łatwo można pobudzić nie tylko zmysł wzroku, ale także zapachu (a w mniejszej grupie, czy podczas zabawy w domu, na pewno też dotyku) przy okazji powtórki lub wprowadzenia tematu kolorów. Koniecznie spróbujcie!

 

Udostępnij ten artykuł

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Kategorie

ODWIEDŹ MNIE

NEWSLETTER

Jeśli podobają Ci się moje pomysły, zapisz się do mojego newslettera i bądź na bieżąco!
Archiwa

3 odpowiedzi na “Angielski dla dzieci: sprawdzony pomysł na kolorowe zajęcia”

Rewelacyjny pomysł, działa we wszystkich grupach wiekowych. Ja wprowadziłam jeszcze kolor brown bo miałam takie kakałko w proszku (hot chocolate) i to był hit ;D. Ostatnio miesiąc po tych zajęciach uczeń spytał mnie kiedy jeszcze będziemy wąchać papryczkę chili. Także zajęcia wryły im się w pamięć ;D

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.