Dziś trochę o nauczaniu najmłodszych. Niektórzy proponują zajęcia językowe już dla jednorocznych maluchów. Czy to słuszne czy nie, czy faktycznie ma sens? W tym temacie akurat się nie wypowiem. Ani nie mam w tym doświadczenia, ani nawet nie miałam styczności z tak małymi dziećmi na zajęciach. Najmłodsi w moim przypadku to 3-latki. I na prośbę koleżanki Moniki chętnie przedstawię ogólne zasady, a w przyszłości też jakieś konkretne pomysły, na zajęcia właśnie dla nich :).

Wiadomo, z 5- czy 6-latkiem zajęcia mogą wyglądać już trochę „poważniej”, mimo że wciąż chodzi głównie o zabawę. Różnica zaczyna się już przy planowaniu czasu zajęć. Najlepszą opcją dla tak małych dzieci (3-letnich), którym naprawdę ciężko dłużej się skupić, są 15-, maksymalnie 20-minutowe zajęcia, idealną – prowadzone codziennie. Często jednak nie mamy takiej możliwości, ale z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że nawet zajęcia 2 razy w tygodniu przynoszą jakieś efekty. Oczywiście inne niż te intensywne „lekcje” i wiele zależy od sposobu ich prowadzenia, składu grupy, warunków, w jakich przyjdzie nam pracować. Co mogą faktycznie dać? Cóż, głównie osłuchanie z językiem, zapoznanie dzieci z bardzo prostym, podstawowym słownictwem, skupiając się głównie nie na language production (mówieniu), ale language comprehension (rozumieniu).
Takie zajęcia powinny polegać na zabawie, prowadzonej właściwie na takiej samej zasadzie, jak bawilibyśmy (bądź bawimy, ja akurat dzieci jeszcze nie mam :)), ucząc dzieci języka ojczystego – pokazując, zapoznając je z tym, co je otacza. Powinny zawierać sporą liczbę powtórzeń. Oczywiście, żeby nasi uczniowie się nie zanudzili, ważna jest zmiana formy, w jakiej wprowadzamy czy  powtarzamy już wcześniej wprowadzone słowa.
1. Sprawdzą się tu świetnie flashcards, ale też przedmioty, które otaczają dzieci na co dzień, tzw. realia. Np. na jednych zajęciach pokażmy dzieciom zabawki na obrazkach, na kolejnych – użyjmy tych prawdziwych, kolory – raz na balonikach, innym razem na kartach z kolorowymi kameleonami, o których już wcześniej wspominałam, a jeszcze innym – z użyciem fishing game (też już pokrótce prezentowanej), prosząc by „złowiły” jakąś rzecz w danym kolorze.
Dzieci bardzo bawi, kiedy powtarzając słowo najpierw robimy to powoli, następnie szybko. Żeby wprowadzić im słowa slowly/quickly możemy użyć muzyki do typowej zabawy muzczno-ruchowej z rytmiki, gdzie muzyka jest raz wolna, raz szybka, a dzieci mają dostosować do niej swoje ruchy: wolno-szybko.
2. Bardzo ważnym elementem są piosenki! Najlepiej te jak najprostsze, które dzieci są w stanie zrozumieć, obserwując ruchy nauczyciela, później same je wykonując. Nie muszą ich śpiewać.*
Tu kilka przykładów z www.dreamenglish.com oraz świetne Super Simple Songs (do posłuchania na youtube’ie) wraz z ciekawymi wskazówkami.
3. Dzieci uwielbiają także proste historyjki. Jeżeli dodamy odpowiednią intonację, a może nawet „realnych” bohaterów (np. czytając o misiu wykorzystajmy pluszaka), mamy szansę zainteresować przez 10 czy 15 minut nawet sporą grupę dzieci – sprawdzone! Słuchają z zapartym tchem. Dobierajmy książeczki o trudności dopasowanej do poziomu naszych uczniów, które uda im się zrozumieć na podstawie oglądanych obrazków i z nasza niewielką pomocą (dzięki intonacji głosu i odpowiedniej mimice).

4. Polecam też proste filmiki, takie jak te:
5. Jeżeli grupa jest mniejsza, z 3-latkami spokojnie możemy zagrać np. w memory, z niewielką liczbą par. Pamiętajmy o „świętowaniu” małych zwycięstw, jakimi są kolejne sparowane obrazki :). Dzieci to uwielbiają.
* To, co bardzo ważne i co często powtarzam rodzicom – nie oczekujmy od dzieci, że od razu zaczną mówić po angielsku, nie „ciągnijmy ich za język”, pytając czego nauczyły się podczas zajęć. Na dzielenie się tym przyjdzie pora, kiedy będą na to gotowe. To, że dzieci niechętnie na początku mówią jest zupełnie normalne, nie oznacza wcale, że na zajęciach „się lenią” ;). Co do samego słowa „nauka”, staram się go unikać, mówić raczej „dziś porozmawiamy o…” niż „będziemy się uczyć…”. Lekcje angielskiego mają kojarzyć się z zabawą, czymś dla dzieci atrakcyjnym, na naukę przyjdzie czas! 🙂
To, co udało mi się też zaobserwować: często dzieci, które mają problem ze skoncentrowaniem czy usiedzeniem w miejscu, kręcą się, wiercą, mimo tego bardzo dobrze zapamiętują. Także nie zrażajmy się, miejmy świadomość tego, że dzieci są różne – niektóre spokojne i wyciszone, uczą się uważnie obserwując nauczyciela, inne – poprzez ruch. Mimo, że może wydawać się inaczej, to co do nich mówimy gdzieś tam wpada i jeżeli dbamy o w miarę częsty kontakt z językiem, to efekty prędzej czy później będą widoczne.
Fajnie też, jeżeli rodzice będą wspierać dzieci w nauce, w miarę możliwości „pracować” z nimi w domu, choćby włączając im piosenki z zajęć – dzielmy się zatem z rodzicami tym, co na zajęciach robimy :).

                                                                    GOOD LUCK!

0 0 votes
Ranking
Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Renia
Renia
11 miesięcy temu

Bardzo cenne wskazówki, uratowały mnie gdy zaczynałam pracę z 3latkami. Czasem lubię wracać do Twoich starych wpisów, aby przeprowadzić ewaluację pracy własnej. 🙂 Dziękuję.

Udostępnij ten artykuł

Kategorie

ODWIEDŹ MNIE

NEWSLETTER

Jeśli podobają Ci się moje pomysły, zapisz się do mojego newslettera i bądź na bieżąco!
Archiwa
1
0
Zostaw komentarzx