Jak to często mawiamy „zawsze musi być ten pierwszy raz”… Cóż, w przypadku bloga wcale nie musi, jeżeli nigdy nie zdecydujemy się na jego założenie… jeżeli jednak najdzie nas (tak, jak dziś mnie) taka ochota, to pierwszy raz = post jest rzeczą nieuchronną ;).
Zatem do rzeczy. Po co mi blog? Jest ich w sieci mnóstwo, niektóre świetne i bardzo już popularne, inne zaczęte i (szybciej lub wolniej) porzucone… Mam nadzieję, że mój podzieli los raczej tych pierwszych! Choć w dużej mierze chcę go pisać dla samej siebie. Moja głowa jest ostatnio peeeeeeeeeełna pomysłów i zdecydowanie potrzebuję miejsca, w którym mogłabym je ulokować na dłużej. W końcu wiadomo – starość nie radość… i masło też lubię… 😉 także lepiej się zabezpieczyć!
O czym blog? Głównie o moich (i zresztą nie tylko) pomysłach i ideach dotyczących pracy z dziećmi, bo tym właśnie się zajmuję, w tym jestem dobra, a może nawet najlepsza – mam tu na myśli tylko i wyłącznie porównanie do MOICH innych umiejętności, bynajmniej nie do innych ludzi. No właśnie… kiedyś myślałam, że nie mam żadnego talentu – rysuję ok, ale żeby nazwać to talentem… no nie bardzo (choć dzieciaki, z którymi pracuję nie raz prawiły mi na ten temat nie lada komplementy :)), śpiewam… nie śpiewam :(, mało tego, nie mam słuchu za grosz, także o grze na jakimkolwiek instrumencie też nie ma mowy, sport – lubię, zwłaszcza jazdę na rowerze, trochę też na snowboardzie, poćwiczyć czasem: brzuszki, rozciąganie… te sprawy – też nie odmówię, ale w żadnej dziedzinie wybitna nie jestem. No niestety. Tu akurat mogę pozazdrościć Braciom! Mam ich całych dwóch i obydwaj ze sportem zdecydowanie „za pan brat” :).
No ale do rzeczy, co ze mną. Otóż jakiś czas temu zdałam sobie sprawę, że i ja coś na kształt talentu posiadam. Pracuję od kilku lat z dziećmi, w przedszkolach, gdzie uczę języka angielskiego, ale też poza nimi, gdzie robię różne inne rzeczy. I tak od kilku lat obserwuję siebie i te dzieci i muszę przyznać, że zadziwiająco szybko i intensywnie do mnie „lgną” (oczywiście nie wszystkie, ale zdecydowana większość), z czego wyciągam prosty wniosek – umiem je jakoś (choć sama do końca nie wiem jak ;)) do swojej osoby przekonać, przyciągnąć, zainteresować moimi lekcjami, rozbawić moimi żartami, zdobyć ich zaufanie i sympatię. I jest to dla mnie niezwykle cenne! Ponieważ po prostu – uwielbiam to, co robię i czuję, że jestem w tym naprawdę dobra.
Właśnie dlatego chętnie podzielę się moją wiedzą, pomysłami, inspiracjami. Dziś zacznę od moich ostatnich zakupów, z których strasznie jestem zadowolona, ale w sumie nie bardzo mam z kim tę radość dzielić no poza dziećmi oczywiście, ponieważ te zakupy są właśnie dla nich (chociaż czasem się zastanawiam czy nie bardziej dla mnie :))
1. Fishing game – super, super, super! ślicznie wykonana i idealnie wpasowująca się w temat moich ostatnich zajęć (ocean/sea animals) zabawka, gra, którą zakupiłam w Tigerze przy Rondzie ONZ za całe 20 zł 🙂
2. Zestawy pluszowych owoców i warzyw (!!!) z ukochanej IKEI *;) po 19.99 zł każdy
*Jeżeli kiedyś będziesz to czytał Frelu, to wielkie dzięki za ten zakup! :)))
Na dziś tyle, bo praca wzywa, ale będę bywać tu częściej, na tyle, na ile tylko czas pozwoli.

Hava a nice day!
0 0 votes
Ranking
Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Anka Zofia
6 lat temu

Zaczęłam od końca, a teraz dopiero trafiłam na początek!!! Pochłaniam ten blog! Siedzę nad planami i czytam, czytam, czytam.
Sharing is carring. 🙂
A Twój blog należy do tych pierwszych. Gratuluję.

Udostępnij ten artykuł

Kategorie

ODWIEDŹ MNIE

NEWSLETTER

Jeśli podobają Ci się moje pomysły, zapisz się do mojego newslettera i bądź na bieżąco!
Archiwa
1
0
Zostaw komentarzx