Moje ulubione pomoce dydaktyczne # 2: książeczki obrazkowe

niedziela, 26 listopada 2017 09:00


O tym wpisie myślałam już od jakiegoś czasu. Cały cykl poświęcony moim ulubionym pomocom dydaktycznym - takim, w które warto moim zdaniem zainwestować, rozpoczął post na temat mat KIDDO. Wiedziałam, że następne w kolejności będą książeczki obrazkowe, których jestem ogromną fanką. Mało powiedziane... na których punkcie mam totalnego bzika! Jednak nie mogłam dotąd znaleźć idealnej okazji i chyba na dobre wyszło, bo czy może być lepsza, niż zbliżajace się Święta? W końcu pora pomyśleć o prezentach dla siebie! :)

Na moich półkach książeczek dla dzieci jest mnóstwo, w zdecydowanej większości są to anglojęzyczne picture books, które dzielnie zbieram od ładnych kilku lat. Od niedawna zaczynają się tam pojawiać też pozycje po polsku, jednak wciąż nie mogę oprzeć się wrażeniu, że najwięcej genialnych książeczek to właśnie te anglojęzycznych autorów. Nie zabraknie tam oczywiście Erica Carle'a i wspaniałych "The Very Hungry Caterpillar" czy "Brown Bear, Brown Bear, What Do You See?", które towarzyszą mi niemalże od początku mojej nauczycielskiej kariery (więcej na ich temat TU i TU). Dziś jednak nie będzie o tych klasykach.

Zobaczcie moje propozycje picture books, które bardzo chciałabym dostać, gdybym ich jeszcze nie miała ;). By zobaczyć książeczki od środka, klikajcie w podświetlone tytuły lub linki:



Seria książeczek o tytułówej Maisy Mouse jest propozycją idealną dla najmłodszych dzieci - proste obrazki, prosty tekst i powracający sympatyczni bohaterowie to połączenie idealne, które pokochacie Wy i Wasze 2-3-latki. To właśnie w tych grupach wiekowych wykorzystuję te dwie książeczki, które widzicie poniżej.


"Maisy's Christmas Tree" idealnie wpasuje się w świąteczny klimat, a jednocześnie będzie fajnym nazwiązaniem do rozmów o bożonarodzeniowych tradycjach - możecie wykorzystać ją w połączeniu z filmikiem (my zawsze oglądamy go na ostatnich przedświątecznych zajęciach: KLIK). "Maisy Dresses Up" to z kolei książeczka, którą polecam wykorzysać przy okazji tematyki karnawałowej. 


2. Bear and Hare: Mine! & Snow!

Emilly Gravett stała się jedną z moich ulubionych autorek od momentu, gdy ją tylko poznałam! :) Jej książeczki są genialne w swej prostocie, a zarazem zabawne i cudnie zilustrowane. W zeszłym roku do mojej kolekcji dołączyły dwie nowe pozycje z serii książeczek Bare and Hare - "Mine!" oraz "Snow!". Moim zdaniem idealne dla 4-latków, z którym pracuję w oparciu o kurs Captain Jack 1. Swoją drogą te książeczki również wydawane są przez Macmillana.


"Mine!" to książeczka, która będzie super uzpełnieniem rozdziału o zabawkach z Captain Jack 1, w którym poruszany jest także temat dzielenia się z innymi. "Snow!" to z kolei książeczka na nadchodzącą zimę, o której możecie porozmawiać pod nieco innym, niż zazwyczaj, kątem. Na Yotubie znajdzicie też krótki filmik nawiązujący do książeczki. 


3. Ten Shiny Snowflakes

Były 2-3- i 4-latki, a zatem pora na starszaki ;). W tej grupie wiekowej w okresie zimowym zawsze czytam Ten Shiny Snowflakes, którą upolowałam kiedyś w TK Maxx! Łączy ze sobą kilka tematów - zimę, liczenie oraz leśne zwierzęta, których pojawia się w niej całkiem sporo. Dodatkowym jej atutem są wypukłe, "znikające" śnieżynki, które dzieci mogą liczyć i dotykać. Tekst jest fajny, bo rymowany, ale czytajc, miejscami go upraszczam. Brzmi interesująco? Koniecznie zajrzyjcie do mojego archiwalnego wpisu: Keep calm and wish for snow!, by zobaczyć książeczkę w środku.



4. We're Going on a Bear Hunt

Kolejny klasyk, którego na półce anglisty pracującego z dziecmi po prosu zabraknąć nie może! O tej książeczcie pomyślałam, ponieważ zawsze przerabiam ją w najstardazych grupach przy okazji Dnia Pluszowego Misia, choć tu pojawia się ten prawdziwy ;). Mimo, że ten dzień już za nami, zajrzyjcie TU po inspirację dla starszych grup przedszkolnych, może jeszcze wykorzystacie lub zachowacie pomysł na przyszły rok. A wracając do książki, co tu dużo mówić - ona jest po prostu genialna! Możecie czytać i odgrywać ją z uczniami (zobaczcie, jak to robi sam autor!). Powtarzający się tekst świetnie zapada w pamięć, a sama historia jest inspiracją do wielu fanastycznych aktywności (koniecznie przejrzyjcie Pinterest, wpisując w wyszukiwarce tytuł książeczki, by zobaczyć o czym mówię).


Do połączeniaz video lub piosenką :).



A na koniec propozycja dla jeszcze starszych uczniów. Nie wykorzystuję jej w przedszkolu, ale i tak jestem w niej całkowicie zakochana i już nie mogę się doczekać, jak będę czytać ją Hani. Jeżeli jeszcze nie mieliście okazji do niej zajrzeć, koniecznie nadróbcie! Julia Donaldson jak zwykle nie zawodzi i przedstawia świetną historię trzymającą w napięciu! (A nawet ją wyśpiewuje ;)). Pracujecie z dziećmi 6+, prowadzicie zajęcia indywidualne lub po prostu szukacie czegoś dla własnych dzieci? Musicie ją mieć! :)


I tu mam dla Was świetną wiadomość! Tę książeczkę (oraz jeszcze kilka innych świetnych tytułów, m. in. kultowego "Gruffulo", a także inne publikacje) kupicie teraz na stronie Macmillana w super, przedświątecznych cenach. "What the Ladybird Heard" możecie upolować za całe 24 zł - naprawdę warto! Sprawdźcie, klikając w zdjęcie poniżej:

Wpis powstał w ramach współpracy z wydawnictwem Macmillan.


Miłej lektury!


10 komentarzy:

  1. Super jest to, ze seria z Maisy ma swoje uzupełnienie w dostępnych na YouTube filmikach. Zgadzam się z Tobą, iż książka to super prezent na Święta, też zawsze dostaje jakaś wyjątkową Picture Book pod choinkę :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mi mąż nie chce kupować rzeczy do pracy :P Więc takie prezenty ogarniam sobie sama, ale to czysta przyjemność! :)

      Usuń
  2. Ostatnio buszowalam po stronie Macmillana i nie wiedziałam, co wybrać, ale Twój wpis pomógł podjąć mi decyzję ��

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to świetnie! WTLH jest naprawdę cu-do-wna! ;) P.S. Jest też druga część - What the Ladybird Heard Next, na którą się czaję.

      Usuń
    2. Jeszcze lepsza od drugiej jest trzecia cześć _ WTLH ON HOLIDAY - moim zdaniem lepsza od 2 części. Obie recenzje sa na blogu :-)

      Usuń
  3. Kasiu,pytanie odnośnie mat kidoo.Czy nie przeszkadza Ci w pracy z nimi to,że słówka są podpisane?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do jakiej Kasi kierujesz pytanie? 😊 Maty KIDDO specjalnie maja podpisy, żeby dzieciom zapadł w pamięci graficzny zapis słowa (czytanie globalne) 😊 Myślę, że mogłoby to przeszkadzać komuś, kto nie uczy angielskiego, ale czemu miałoby przeszkadzać na zajęciach z angielskiego? 😊

      Usuń
    2. Tak,tak wiem i stosuję bity językowe w celu nauki czytania, ale pomyślałam ze czasem nie chciałabym napisu chociażby dlatego zeby dzieci mogły same podać nazwę w zależności od pokazanego obrazka bez czytania.

      Usuń
    3. Zawsze przy omawianiu jednego tematu korzystam z więcej, niż jednej pomocy dydaktycznej, więc jeżeli nie chcę mieć podpisów nie skorzystam z mat KIDDO przy danej aktywności, tylko z czegoś innego 😊 A mimo to z mat korzystam bardzo często i to już od kilku lat.

      Usuń
  4. Jeśli chodzi o książeczki dla dzieci to trudno jest mi się powstrzymać😊😊😊Mogłabym wydać na nie całą swoją wypłatę😉😉

    OdpowiedzUsuń