Hello world!

czwartek, 20 lipca 2017 08:00


Witajcie! Jakiś czas mnie nie było, ale chyba wszyscy, a na pewno większość z Was, wiecie dlaczego :). A jeżeli nie wiecie, wystarczy że spojrzycie na zdjęcie ;). Dziś witamy się z Wami podwójnie - ja po dłuższej przerwie i Hania po raz pierwsz.

Uwielbiam dzieci. O tym już pewnie też szłyszeliście :). Lubię to powtarzać. Gdyby tak nie było, wszystko nie potoczyłoby się tak, jak się potoczyło (więcej o tym TU). Ale stało się! Już od ponad 8 (a może już 9? Sama zaczynam się gubić) lat dzieci cały czas są obecne w moim życiu. Jednak jeszcze nigdy dotąd żadno nie było obecnetak bardzo, jak Hania ;).

Ci z Was którzy już mają dzieci, wiedzą. Ci, których ta przygoda dopiero czeka, będą mieli szansę sprawdzić na własnej skórze... Początki nie są łatwe. Są wręcz bardzo niełatwe! I tutaj uwaga, żeby było jasne, moje dziecko jest cudowne! Tak całkiem serio - dużo śpi i się uśmiecha, mało płacze. A jednak i tak potrzebowałam "chwili" by się w tej nowej sytuacji ogarnąć, by poznać Hanię i jej potrzeby. I tak oto dziś, kiedy mijają dokładnie 2 miesiące odkąd zostałam mamą, mam czas i możliwość wrócić do Was naładowana zupełnie nową energią. A pomógł mi w tym zdecydowanie mój niezawodny pomocnik!



Jeszcze kiedy byłam w ciąży, wspominałam Wam, że wśród moich wyprawkowych gadżetów znalazł się króliczek od Alilo. Mogliście o nim już wcześniej przeczytać u Moniki, na małe-duże.pl i Eweliny, na blogu pomyslyprzytablicy.wordpress.com.

Ja w pierwszej kolejności testuję go jako mama (choć jeszcze w ciąży miałam na niego parę pomysłów pod kątem zajęć z dzieciakami ;)) i muszę powiedzieć Wam jedno - jest mega! 


Króliczek na stałe zamieszkał na stoliku obok łóżeczka Hani, ponieważ codziennie towarzyszy nam podczas zasypiania. Nagrałam na niego różne szumy oraz kołysanki - oczywiście anglojęzyczne (to już takie zboczenie zawodowe i jak myślę kołysanka, "słyszę" Twinkle, twinkle little star) :). Kołysanki jeszcze tak bardzo się nie sprawdzają, ale dźwięk suszarki to jest to! ;)

W ciągu dnia z kolei słuchamy The Beatles... No i czasem Super Simple Songs ;). A patrząc na reakcje Hani na wszystkie utwory, swierdzam że moja córka po prostu lubi dobrą muzykę!


Poza tym, ponieważ na króliczka można nagrać własny głos, nagraliśmy z mężem czytane przez nas wiersze dla dzieci. Oczywiście wciąż czytamy je także "na żywo", ale rozwiązanie z nagraniem jest świetne podczas karmienia, kiedy niekoniecznie łatwo trzymać w ręku sporych rozmiarów książkę. Do tego te świecące uszka! Idealne wieczorem, kiedy chcę choć troszkę widzieć Hanię, ale nie chcę zapalać światła, by jej nie rozbudzić.

I jeszcze jedno :). Króliczek Alilo, jako jeden z niewielu gadżetów dla dzieci NIE jest na baterie! (Zauważyliście to?) Mam ważenie, że co chwilę muszę do czegoś kupować baterie - leżaczek bujaczek mam na baterie, szumiś na baterie, lampka nocna ledowa na baterie... No właśnie, a króliczek ładowany za pomocą kabla usb :).


*Ten post udało mi się napisać dzięki uprzejmości Hani, która spała po południu przez ponad godzinę (w domu, nie na spacerze, co do tej pory rzadko się zdarzało :)). Miejmy nadzieję, że to nie jedyny raz! ;)








13 komentarzy:

  1. Magdalena Grzelak20 lipca 2017 10:32

    Witamy po przerwie i pozdrawiamy :))) Myślę że Hania będzie inspiracją do wielu nowych rzeczy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Hania już daje mi niezłego energetycznego kopa :)

      Usuń
  2. Gratuluję i życzę zdrówka dla Mamy i Córci

    OdpowiedzUsuń
  3. Odnoszę wrażenie że ten artykuł jest sponsorowany przez producenta, w dodatku to już trzeci taki artykuł, który dziś czytam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Artykuł jest połączony z recenzją króliczka Alilo, którego dostałam do testowania. Takie artykuły pojawiają się na blogach i jest to zupełnie normalne. Rozumiem, że chciałabyś/chiałbyś (anonimie) by pojawiały się tu jedynie artykuły, w których to ja daję coś za darmo? :) A ja chcę, by mój blog się rozwijał i cieszę się z możliwości, jakie daje mi systematyczne jego prowadzenie już któryś rok z rzędu.

      Usuń
    2. Nie zrozum mnie źle, ten artykuł to zwykła reklama i w ten sposób zarabiasz na blogu. Ok, jednak według polskiego prawa, takie wpisy należy czytelnie oznaczyć jako artykuł sponsorowany, inaczej jest to zwykłe wprowadzanie czytelników w błąd i naciąganie. Poczytaj sobie rozporządzenia UOKiK zanim zabierasz się za "biznes".

      Anka

      Usuń
    3. OK, rozumiem, dziękuję za radę. jednocześnie jednak odnoszę wrażenie, że wiesz lepiej na czym zarabiam, niż ja. Nie ukrywam, że jest to moja opinia na temat króliczka, którego dostałam od Alilo - jest to we wpisie napisane. Króliczka chętniw używam w domu i o tym napisałam :).

      Usuń
    4. Jakie to trzeba mieć nudne i smutne życie, żeby zaglądać na bloga i czepiać się o artykuł sponsorowany (które pojawiają się BARDZO rzadko). Autorka poświęca wiele swojego prywatnego czasu, żeby zamieszczać ciekawe wpisy i pomysły, a przyjdzie taka Anka i będzie ją jeszcze rozliczać. Nie wiem czy śmiać się czy płakać, widząc takie roszczeniowe podejście. "Za co ja Ci nie płace, co? BLOG MA BYĆ BEZ REKLAM I JUŻ". PS. Zachęcam do założenia na blogu linka do dotacji, albo strony na Patronate. Na pewno znajdzie się kilka chętnych osób (w tym ja), które potrafią docenić włożoną przez autorkę prace.

      Usuń
    5. Nie się co denerwować :). Wpis nie jest oznaczony jako opłacony wpis sponsorowany, ponieważ nim nie jest. Jest opisem/recenzją testowanego króliczka od Alilo, co jest we wpisie powiedziane (a raczej napisane), dlatego myślę, że dyskusje można uznać za zamkniętą. Niemniej jednak doceniam każdą radę, dlatego proszę - bez nerwów :)

      Usuń