My New York Holidays

czwartek, 23 lipca 2015 12:00


Hello again! Witajcie po krótkiej przerwie. Jak wiecie, pierwszą połowę lipca spędzałam w Stanach. Jak można było się domyślać, wyjazd całkowicie mnie "pochłonął", a te wakacje (choć został jeszcze ponad miesiąc) oficjalnie uznaję za NAJLEPSZE w moim życiu :). Jeżeli kiedyś mieliście okazję odwiedzić te miejsca, co ja (poza NJ, Las Vegas oraz jego bliższe i dalsze okolice, w tym Grand Canyon!), na pewno to rozumiecie. Jeżeli nie - wszystko jeszcze przed Wami i jeżeli marzycie o amerykańskiej przygodzie, dłużej się nie wahajcie! Zaczynajcie planować, odkładać... Naprawdę warto! A dziś zabieram Was do Nowego Jorku. Obawiam się tylko, że na tę wycieczkę jeden post może okazać się niewystarczający ;). Enjoy!

Big Apple - tak nazywany jest Nowy Jork. Słyszeliście już o tym? Historia powstania tej nazwy jest całkiem krótka. W latach 20. ubiegłego stulecia John J. Fitzgrald, dziennikarz New York Morning Telegraph zaczął używać tego hasła w odniesieniu do odbywających się w mieście wyścigów konnych. Poświęconą im kolumnę zatytułował Around the Big Apple, podobno po tym, jak usłyszał, że dżokeje nazywają w ten sposób tor wyścigowy. Tytuł pojawiał się w piśmie przez kolejnych 20 lat, co przyczyniło się do spopularyzowania tej nazwy jako synonimu nowojorskich gonitw.

Jednak, to głównie za sprawą muzyków jazzowych z Harlemu Wielkim Jabłkiem stał się sam Nowy Jork. Jego "podbój" był wówczas szczytem kariery, o osiągnięciu którego marzyli wszyscy aspirujący do miana jazzowej sławy. Dlatego przyjęło się powiedzenie: There are many apples on the tree, but only one Big Apple

Z czasem jednak ta nazwa wyszła z użycia. Dopiero pod koniec lat 70. przywołali ją na nowo twórcy kampanii promującej znajdujące się w finansowych tarapatach miasto. Na rozmaitych gadżetach zaczęło pojawiać się czerwone jabłko, które do dziś jest symbolem Nowego Jorku. To także za sprawą tej kampanii znane stały się slogan i logo I  NY. *

A Nowy Jork zdecydowanie można pokochać! Choć nie jest to miasto bez wad... Jednak dobijające do 50 st. C temperatury na stacjach kontrastujące z rozkręconą na maksa klimatyzacją w wagonach metra szybko schodzą na dalszy plan i ustępują miejsca temu, co w Nowym Jorku wywołuje zachwyt. A trochę tego jest :). Słowami ciężko to opisać, lepiej pooglądajcie!







Muszę powiedzieć, że Nowy Jork spełnił moje oczekiwania. Oczekiwania, które zrodziły się oczywiście po obejrzeniu X filmów i seriali z Wielkim Jabłkiem w tle :). Okazał się być dużym, nowoczesnym miastem z imponującymi swą wysokością budynkami, ale też urokliwymi uliczkami z niższą zabudową. Z osławionym Central Parkiem, który jest tak wielki, że jego objechanie na rowerze, bez żadnych przystanków, zajęło nam aż godzinę. Z Mostem Brooklińskim, na którym nie mogłam przestać robić zdjęć, bo tak podobały mi się widoki z każdej dosłownie strony. Z największym muzeum na półkuli zachodniej, jakim jest Metropolitan Museum od Art, którego zwiedzenie zostawiliśmy sobie na przedostatni dzień... i to był błąd!

Można by tak wymieniać dalej, a i tak nie sposób opisać Nowego Jorku na tyle dokładnie, by ktoś, kto tam jeszcze nie był, zrozumiał czym jest to COŚ, co sprawia, że zaczynasz myśleć "I love New York". I to mimo tłumów, nieprzyjemnego zapachu i gór śmieci na ulicach :).














I jak Wam się Nowy Jork podoba? Byliście już kiedyś? Planujecie pojechać? A może aż tak Was to miasto nie zachęca? ;)








* źródła:
http://nowojorskieopowiesci.pl/2014/06/big-apple/
http://www.obserwatorfinansowy.pl/forma/rotator/kampania-promocyjna-samorzady-koszty/


17 komentarzy:

  1. Super zdjęcia, zazdroszczę podróży! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Super zdjęcia i świetne wakacje. Na mnie nie zrobił pozytywnego wrażenia, bo aż przerażała mnie ta góra śmieci i ten bród. No ale ja byłam tylko 1 dzień, obejrzałam perełki po łebkach i tyle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To pewnie właśnie dlatego, że byłaś tam tak krótko. Mi na samym początu też to przeszkadzało, zwłaszcza jak przyjechaliśmy wymęczeni po dłuuuugiej podróży. Ale potem było co raz lepiej, a po powrocie z Las Vegas, kiedy już nie mieliśmy takiego "ciśnienia", żeby zwiedzać, bo sporo widzieliśmy przed wylotem, było naprawdę super :)

      Usuń
  3. świetne zdjęcia! podróż marzeń! :)
    PS taka mała uwaga techniczna, zamiast małego rozmiaru lepiej się ogląda jak nie trzeba specjalni klikać w zdjęcia, rozmiar bardzo duży świetnie by się sprawdził w przypadku postów ze zdjęciami z podróży :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale to jest romiar "bardzo duże", czyli największy jaki można wybrać na bloggerze :)

      Usuń
    2. Ah, już chyba wiem o co chodzi - pewnie wyświetliła Ci się wersja na kompórkę... Niestety udostępniałam link z telefonu i nie zmieniłam na wersję komputerową. A w szablonie w wersji mobile dzieje się co chce ;)

      Usuń
  4. Nie byłam jeszcze w Stanach, ale mam nadzieje, że taka wyprawa jeszcze przede mną! :) Można oczekiwać relacji z pozostałych miejsc ze Stanów? :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetne zdjecia, a przeżycie z pewnością niesamowite. Moim marzeniem jest zobaczyć Wielki Kanion. Na pewno nieziemskie wrażenie... Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. UWIELBIAM Nowy Jork i spełnił wszystkie moje wyobrażenia o tym mieście, jakie miałam przed wyjazdami. Ale może wynika to z faktu, że ogólnie bardzo lubię duże miasta i w NYC udało mi się spędzić prawie miesiąc - był czas, żeby poznać wszystkie miejscówki w swoim tempie.

    Marysiu super zdjęcia, czekam na kolejne wpisy z serii wakacyjnej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, dużo zależy od czasu jaki możemy spędzić w takim mieście. kilka dni to zdecydowanie za mało, ale półtora tygodnia już całkiem ok :)

      ja sama nie mogę się doczekać kolejnych wpisów, tylko znowu jestem w rozjazdach... także więcej po powrocie :)

      Usuń
  7. Super fotorelacja! Zdjęcia rzeczywiście też takie trochę jak z filmów :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo profesjonalne zdjęcia - miałam wrażenie jakbym oglądała fotografie w znanym magazynie o podróżach. Wakacje za granicą to zawsze wielka przygoda i niesamowite wspomnienia. Osobiście marzę o podróży do Włoch i zwiedzeniu rejonów Toskanii, Florencji i Wenecji. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. WOW, dzięki! :) Nieskromie przyznam, że jestem bardzo zadowolona z tego jak mi dobrze wyszły.

      Toskania to też takie moje małe marzenie, ale jak udało się ze Stanami, to z Włochami już na pewno wyjdzie! I Tobie życzę, żeby się spełniło :)

      Usuń
  9. Ale pięknie! Mój wymarzony Nowy Jork! Kiedyś tam zamieszkam :)) Zazdroszczę, że mogłaś zwiedzić miasto :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja jeszcze nie dotarłam :/ ale to się zmieni :) świetny artykuł!

    OdpowiedzUsuń