Idelny przepis na... udane zajęcia

poniedziałek, 18 maja 2015 08:30

Dziś u mnie idealny przepis na... udane zajęcia! Ciekawe, czy wykorzystujecie podobny ;)

Niezbędne składniki:
  • energia
  • dobry humor
  • pozytywne nastawienie
  • plan działania
  • fajne materiały

Przygotowanie:

No właśnie! Wcześniejsze przygotowanie jest bardzo ważne. Zwłaszcza na samym początku nauczycielskiej kariery, kiedy jeszcze nie zdążyliśmy naprodukować gór materiałów, które niemal same wychodzą z szafki, bo nie mogą doczekać się kiedy nadejdzie ich kolej... i nie mamy czym ratować się w momencie kiedy pierwotny plan nie do końca wypalił; kiedy nie przepracowaliśmy wszystkich skutecznych sposobów na radzenie sobie w "ekstremalnych" sytuacjach i/lub nie znamy bardzo dobrze grup, z którymi przyszło nam pracować. Jednak samo przygotowanie nie zapewni nam sukcesu.

Jeżeli chcecie, żeby zajęcia się udały, musicie przede wszytskim dzielić się z dziećmi  (i zresztą nie tylko) pozytywną energią! Jeżeli lubicie to, co robicie, nie powinno być z tym prblemu. A wtedy przygotowanie schodzi na dalszy plan, bo pomysły na wspólną zabawę same wchodzą do głowy! :)

Niestety, ten składnik nie zawsze jest dostępny..., a czy tego chcemy, czy nie, nasz nastrój zazwyczaj udziela się uczniom. Zwłaszcza jeżeli na co dzień tryskamy świetnym humorem i na każdym kroku pokazujemy jak bardzo lubimy swoją pracę (no bo przecież lubimy, i wtedy wszycy też bardziej lubią nas ;)), dzieci od razu wyczuwają, że coś jest nie tak. Bo jest po prostu inaczej. 

Wówczas uratować nas może tylko odpowiednie nastawienie :). Każdy miewa "gorsze dni", kiedy czuje, że nie wszystko wychodzi tak, jakby tego chciał, poczynając od przeprowadzenia lekcji, a na kontaktach ze współpracownikami kończąc (na pewno to znacie). Wpływać na to może niemalże nieskończona liczba czynników. Jeżeli jednak w kółko myślimy o tym, że np. boli nas brzuch, rzeczywiście nie mamy ochoty tarzać się  po dywanie czy udwać małpę... A przecież to taka świetna zabawa! Zwłaszcza dla dzieci, które są do tego przyzwyczajone. W takim razie może jednak warto wykrzesać z siebie choć odrobinę optymizmu i nie zawieść ich oczekiwiań? Jeżeli spojrzymy na to w ten sposób, ból brzucha naprawdę okazuje się nie być aż tak wielką przeszkodą. I, być może się zdziwicie, ale nie tylko dzieciom będzie pracowało się wtedy lepiej ;).

Mamy pozytywną enerię, dobry humor i/lub odpowiednie nastawienie - to już spokojnie jakieś 80% sukcesu. Tak, tak, nie przesadzam. Wystarczy już tylko doprawić:

- Conajmniej szczyptą przygotowania, czyli opracowaniem planu działania. Nie musi być rozpisany w formie kilkustonicowego scenariusza, ani nawet konspektu. Ważne, żebyśmy chociaż poukładali go sobie w głowie. Nie wiem, jak jest u Was, ale mi zdecydowanie pomaga wyobrażenie sobie przebiegu całej lekcji. Zarówno takiej według gotoywch, jak i moich własnych pomysłów. Wtedy dużo łatwiej jest mi ocenić, czy wyjdzie z tego jakaś logiczna całość. Poza tym, potem nie muszę już sięgać do notatek, wszytsko tak jakby samo zapisuje się na "twardym dysku" ;).

- Fajnymi materiałami - w pracy zwłaszcza z przedszkolakami to bardzo ważne. To właśnie realia, ładne flashcards i od razu wpadające w ucho piosenki pomagają nam przyciagnąć i UTRZYMAĆ uwagę dzieci.



To jak? Wykorzystujecie ten przepis na swoich zajęciach? :)



8 komentarzy:

  1. Zdecydowanie uważam, ze dobre nastawienie i pozytywna energia są najważniejsze, na zajęcia z takimi nauczycielami chce się chodzić i wiedza jakoś tak sama zostaje w głowie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. takie porady sprawdzą się nie tylko podczas prowadzonych lekcji - każde działanie potrzebuje odpowiedniego przygotowania, a przede wszystkim podejścia! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. A mi się czasem zdarza, że przychodzę na zajęcia ze średnim humorem i mi przechodzi, jak widzę "moje" dzieciaki :) Nie mówię, że należy polegać na wymianie dobrej energii w tą stronę, ale też się zdarza ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jasne, że się zdarza! Mi też i bardzo to w tej pracy lubię :)

      Usuń
  4. Prawda to! Dopiero zaczynam z zprzedszkolakami, ale to fakt - nic się przed nimi nie ukryje :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja staram się jeszcze zauważać i chwalić feedback jaki dostaje od dzieciaków, np. jestem wniebowzięta jak któreś z dzieci zapamiętało po pierwszych zajęciach słówko chin i świetnie je potrafi pokazać! :) pozdrawiam, Basia
    basiasog[at]interia.pl

    OdpowiedzUsuń