"Monkey and Me" na zajęciach z przedszkolakami

piątek, 6 marca 2015 09:10




Po ostatnim poście przyszedł czas na konkrety! Dziś mam dla Was propozycję zajęć dla przedszkolaków opracowanych w oparciu o książeczkę Monkey and Me. Już nie raz przerabialiśmy ją w przedszkolu, ale świetnie sprawdziła się też na zajęciach pokazowych dla dzieci w wieku 3-5 lat. Także jakbyście się kiedyś zastanawiali co na takowe przygotować, bardzo polecam Wam podobny scenariusz. Jedyne, co może stać na przeszkodzie to brak samej książeczki ;). Ale i z tym można sobie poradzić, puszczając dzieciom na koniec video.

Co jest potrzebne?

*piłeczka
*pacynka Cheeky Monkey lub inna małpka (może być pluszowa lub wykonana przez Was kukiełka)
*małe małpki (tyle, ile dzieci w grupie; do wycięcia lub już wycięte, w zależności od wieku dzieci)
*craft sticks
*piosenka Five Little Monkeys
*karty obrazkowe do książeczki Monkey and Me schowane do pudełka
*(opcjonalnie) pieczątka w kształcie łapki (lub inna)

Zaczynamy od tradycyjnego przywitania. Na zajęciach pokazowych zazwyczaj wykorzystuję moją magic ball, która wzbudza u dzieci wiele emocji. Do tego przygotowuję naklejki z imionami dla wszystkich (włącznie z moim i pacynki, z którą przychodzę). Nie mam raczej problemu z zapamiętywaniem nowych uczniów, ale mam wrażenie, że danie dzieciom naklejek na samym początku (nawet jeżeli nie są nie-wiadomo-jak atrakcyjne) skraca pomiędzy nami dystans :).


Następnie dzieci poznają Cheeky Monkey (lub małpkę o innym imieniu). Przedstawiam go jako mojego przyjaciela, który przyszedł ze mną specjalnie po to, by poprowadzić dla dzieci lekcję. Można przywitać się z nim przy pomocy piosenki z jednej z płyt. Moja i dzieci ulubiona to pierwsza hello song z Cheeky Monkey 1 :). Potem chwilę rozmawiamy o tym kim/czym jest Cheeky. Dzieci oczywiście szybko dochodzą do wniosku, że jest małpką ;). Wówczas w ramach rozgrzewki uczymy się piosenki Five Little Monkyes (jeżeli dzieci już ją znają, tym lepiej!). Całą piosenkę wspólnie odgrywamy - skaczemy i pokazujemy na palcach ile małpek zostało.

Jak widzicie na załączonej mapie myśli następny punkt to przygotowywanie kukiełek. Jednak lepiej odłożyć go na później i po tym, jak dzieci się wyskaczą przejść do spokojniejszych aktywności dywanowych ;).

Prezentujemy dzieciom tajemnicze pudełko. Można nim potrząsnąć, postukać w nie itp., robiąc przy tym wielce zdziwioną minę. Co może znajdować się w środku? Zainteresowanie dzieci - bezcenne ;). Po kolei wyciągamy przygotowane karty i zapoznajemy dzieci z przyjaciółmi Cheeky'ego - pingwinami, kangurami, słoniami, nietoperzami (tu może być potrzebne polskie tłumaczenie, niektóre dzieci myślą, że to ptaki) i oczywiście małpkami! Razem z dziećmi naśladujemy sposób poruszania się każdego ze zwierząt.


Następnie bawimy się w rytm piosenki Walking, Walking. Przy każdym kolejnym wersie zmieniamy sposób poruszania się - chodzimy jak pingwiny, skaczemy jak kangury, tupiemy jak słonie, latamy jak nietoperze itd.

Przy wprowadzaniu nowego słownictwa, często wykorzystuję zabawę What's missing? by sprawdzić jak dzieci zapamiętały poszczególne słowa. Zresztą dzieci bardzo ją lubią. Ze starszymi można zamienić się miejscami - to oni chowają, a Wy zgadujecie. Można poprosić by obrazki schowała np. trójka dzieci, a zadaniem nauczyciela jest odgadnięcie kto, co zabrał. Oczywiście największa radość, kiedy nauczycielowi się nie udaje ;).

Po takiej zabawie zapraszamy dzieci do stolików, gdzie każdy przygotowuje swoją małpkę-kukiełkę. Jest to element niezbędny do ostatniej aktywności jaką będzie słuchanie i odgrywanie historyjki Monkey and Me.


Prezentowanie historyjki zaczynam (zawsze) od przedstawienia okładki, czytam tytuł, pokazuję dziewczynkę i małpkę. Potem siebie i Cheeky'ego. Za pierwszym razem czytam po prostu książeczkę. Można spróbować zatrzymywać się przy kolejnych zwierzętach, oczekując od dzieci, że dokończą zdanie, podając ich nazwy. Za pierwszym razem może się to jednak nie udać :).

Następnie proszę by dzieci wstały i podążały za mną. Jeszcze raz opowiadam historyjkę, tym razem nie pokazując już książeczki, a wykorzystując moją małpkę i rozłożone po sali karty. Razem idziemy zobaczyć pingwiny, kangury, słonie itp.


Jest to element, którego zabraknąć po prostu nie może, bo Monkey and Me aż prosi się o odegranie! W przedszkolu na pierwszych zajęciach zapoznajemy się ze słownictwem i samą książką, a historię odgrywamy na następnych. Jeżeli na co dzień korzystacie z kursy Cheeky Monkey, zamiast kukiełek możecie wykorzystać press outy znajdujące się w książce ucznia - zaoszczędzicie wtedy trochę czasu.

Na zajęciach pokazowych rozdawałam dzieciom na koniec pieczątki-łapki, mówiąc że Cheeky przybija im "5" za to, że tak świetnie się spisały ;).

Całe zajęcia pokazowe trwały ok. 45 minut.


Jak Wam się podoba taka lekcja? A może macie jakieś inne pomysły na wykorzystanie Monkey and Me? Będę przeszczęśliwa, jak podzielicie się w komentarzach :).

See you!
M.


3 komentarze:

  1. W zeszłym tygodniu zaczęłam pracę z 5-latkami. Wcześniej trafiłam na bloga w poszukiwaniu inspiracji, i ta lekcja bardzo mi się spodobała, szczególnie, że wybrałam kurs Cheeky Monkey 2, też ze względu na recenzję z bloga. Pełna energii rozpoczęłam pracę, niestety już po pierwszych zajęciach w 4 grupach wiedziałam, ze w trzechna pewno tego nie zrobię. Pomysły z bloga są genialne. Teacher's Book do Cheeky Monkey zakłada, że dzieci są grzeczne i bez mrugnięcia okiem słuchają każdego polecenia nauczyciela. Niestety, w moich grupach absolutnie ŻĄDNA lekcja z TB nie ma szans, jedna grupa liczy 25 osób, tylko 6 dziewczynek, zajęcia tam to istny dramat, ZERO dyscypliny, ZERO szacunku do nauczyciela, mogłabym tam nago stanąć na rzęsach i nie zrobiłoby to na nich wrażenia. Dzieci niczym nie są zainteresowane, dosłownie wyśmiewają wszystkie flashcards, nie ma szans powtózyc słowka bo 2/3 grupy pokłada się ze śmiechu na widok obrazka na którym jest uśmiechnięty pan. Jestem po prostu załamana,kiedyś też pracowałam w przedszkolu, jakies 6 lat temu, było ciężko, ale nie az tak. DLatego mimo że lekcja jest ciekawa ani mi się śni drukować, wycinać, szykować wszystko, aby potem szarpać się z chłopcami biegającymi po suficie. Nie działą na nichnic, ani ostrzeżenia, ani kary ani brak nagrody, totalnie nic. Jestem w szoku jak niewychowane dzieci są teraz w przedszkolach. I do tego brak podziału ponad 20 osobowych grup. Czekam na zimę, aż zaczną chorować. Przykre to. WYpisałąm całą litanię, ale chyba potrzebowałam to z siebie wyrzucić. I tak z tej całej mojej energii i zapału do pracy z dziećmi nie zostało nic i każde 30 minut to zerkanie na zegarek kiedy ta męka się skończy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi przykro... Na pocieszenie mogę powiedzieć, że mimo mojego długoletniego już doświadczenia też miewam grupy z którymi pracuje się naprawdę ciężko... Mam nawet taką jedną w tym roku. Do tego jest to jedna z ostatnich grup codziennie i czasem zaczyna mi brakować cierpliwości, bo po prostu jestem zmęczona. Wtedy, siłą rzeczy, zajęcia nie wychodzą tak jakbym chciała (a nawet mam wrażenie, że w ogóle nie wychodzą), ale staram się aż tak tym nie przejmować! Wymyślam codziennie nowe rzeczy, wycinam, drukuję... I bardzo liczę na to, że to się opłaci. Że w końcu to docenią, że zobaczą jak na zajęciach jest fajnie. Do tej pory zawsze to działało :) I w końcu każdy "gagatek" się uginał i zaczynał brać udział w zajęciach coraz chętniej.

      Życzę Ci cierpliwości i wiary we własne możliwości. Pomyśl jaka to będzie satysfakcja, jak się uda! Spróbuj może z wprowadzaniem większej liczby piosenek na jednych zajęciach. Wykorzystaj piosenkę na robienie koła np. (SSS Make a circle lub http://www.fullofideas.pl/2013/03/would-you-like-to-be-pilot.html#more); Może zrezygnuj na razie z piosenek typowo ruchowych na rzecz spokojniejszych, typu My Teddy Bear z SSS.

      Trzymam za Ciebie kciuki!

      Usuń
  2. Dzięki wielkie, podniosłaś mnie na duchu:) Faktycznie piosenki ruchowe to tylko pole do popisu dla "gagatków":) Śpiewałam Walking, Walking i The Pinocchio song. Druga działą, do right leg, potem juz jest cyrk:) Make the circle znają i śpiewamy, ale tu też w większości chodzi o to kto pierwszy rozciągnie koło do okna lub kto pierwszy zderzy się głowami przy make the circle small. Dzieci nigdy nie przestaną mnie zaskakiwać;)

    OdpowiedzUsuń