My first lessons (2- and 3-year-olds)

niedziela, 7 września 2014 13:01

Musze przyznać, że pierwsze lekcje w przedszkolu w tym roku wyszły jakoś wyjątkowo dobrze (chyba byłam tak stęskniona za ich prowadzeniem, że nie mogło być inaczej ;). Właściwie są to takie zajęcia, które można poprowadzić w dowolnym momencie roku, także może ktoś z Was jeszcze z skorzysta z tych pomysłów.

Dziś 2- i 3-latki. W naszym przedszkolu dzieci 3-letnie mają co prawda dłuższe zajęcia niż 2-latki i zaczynają już pracować z książką Hello Cheeky, jednak pierwsze lekcje nie różniły się w tych grupach bardzo. Do grup 3-latków doszły nowe dzieci i przydał im się tydzień na rozruszanie (niektórym pewnie przyda się jeszcze trochę czasu, no ale program się sam nie zrealizuje ;)).

Jak już kiedyś pisałam (tu) super pomysłem na sam początek jest wprowadzenie kilku słów podobnie brzmiących w języku polskim i angielskim. Dzięki temu dzieci mają szansę poczuć się w tym wszystkim nieco pewniej, bo nowe słowa nie wydają im się aż tak trudne. Postanowiłam i tym razem skorzystać z przygotowanych już kiedyś kart, na których znajdują się banana, balloon, telephone i lamp :). W grupie 2-latków wprowadziłam tylko pierwsze trzy.

Na pierwszych zajęciach pokazałam dzieciom same karty obrazkowe, dzieci poznały też piosenki na przywitanie i pożegnanie. Na kolejnych przyniosłam te same karty, a dodatkowo cały kosz wypełniony balonami, które na koniec rozdawałam dzieciom (oczywiście radość była niesamowita). Na trzecich - znowu balony i absolutnie genialna piosenka na początek, którą zupełnym przypadkiem znalazłam na youtubie:



Piosenkę skróciłam i włączałam tylko pierwszą połowę (big/small balloon). Na początku zrobiłam mini teatrzyk z balonikami, które na końcu każdego nanana zderzały się ze sobą i strasznie to dzieci śmieszyło :). Potem nauczyliśmy się odpowiednich ruchów, a zamiast zderzających się balonów były nasze klaskające ręce (i wciąż niektórzy niemalże leżeli ze śmiechu, jak mówiłam "ouch" ;)). Z 3-latkami odgrywaliśmy piosenkę coraz szybciej i szybciej i też była świetna zabawa!

Na kolejnych zajęciach przyniosłam dzieciom wszystkie przedmioty, które były na kartach, poza lampą - do tego wykorzystywałam lampę z sali ;). Banana "zjadaliśmy", przez telefon "dzwoniliśmy", a z balonami tańczyliśmy do naszej piosenki. A na ostatnich, piątkowych zajęciach wszystkie te przedmioty zawinęłam w folię aluminiową i dzieci zgadywały co się pod nią kryje. Może wydawać się to banalnie proste, ale wcale nie jest dla tak małych dzieci, a ich miny i skupienie kiedy odwijałam folię, żeby sprawdzić czy mieli rację - bezcenne ;). Do tego taka zabawa zachęca dzieci do mówienia, nawet jeżeli jeszcze nie wszystkie zapamiętały nazwy po angielsku, to i tak chętnie zgadywały podając odpowiedzi po polsku :).

Oczywiście temu wszystkiemu towarzyszyły tradycyjne zabawy z kartami obrazkowymi czy realiami i drylowanie nowych słówek przy ich wprowadzaniu i powtarzaniu. Nie piszę o nich, bo myślę, że to już każdy nauczyciel wie jakie konkretnie aktywności sprawdzą się w jego grupach najlepiej.

Na jedne z pierwszych zajęć dla maluchów polecam też piosenkę Uh-huh (Super Simple Songs), dzięki której nauczą się podstawowych przeciwieństw - YES i NO, co na pewno przyda Wam się na kolejnych lekcjach! :) Koniecznie śpiewajcie ją z pacynkami (u mnie wystepują Cheeky Monkey i Captain Jack).



W następnym poście kilka słów o lekcjach dla starszych przedszkolaków. Stay tuned! ;)

See you!
M.


6 komentarzy:

  1. Marysiu te balony które rozdawałaś były napompowane? Bo tak się zastanawiam jak miałabym je przynieść do przedszkola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ale nadmuchałam je przed zajęciami :)

      Usuń
    2. Wow chyba nie dam rady nadmuchać 25 balonów bo tyle mam dzieciaczków w grupie. :(

      Usuń
  2. A ile masz dzieci w grupie? bo ja ok 30 w jednej :( przedszkole prywatne....chyba bym z godzine te balony pompowala :D w ogole miałas kiedys z taka ilościa dzieci? ja dopiero zaczynam przygodę z przedszkolami, i tu takie dwie duże grupy, ze jak sie wchodzi to sie wydaje ze ich tam setka w jednej sali jest. Oczywiście nigdy nie ma 30 tki pelnej....ale nawet te ponad 20 to jest kosmos.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyobrażam sobie. Ja nie pracuję z tak dużymi grupami, od czasu kiedy zmieniłam pracę (z państwowej na prywatną placówkę) i szczerze powiem, że moim zdaniem uczenie w takiej grupie mija się z celem. Czy dobrze widzę, że takie grupy masz w przedszkolu prywatnym?

      P.S. nie musisz mieć balona dla każdego dziecka, jak nie masz takiej możliwości :)

      Usuń
  3. Tak to przedszkole prywatne :D ale na szczęście rzadko się zdarza żeby były wszystkie dzieci, zazwyczaj jest ok 20. I to w tych dwóch starszych grupach. W dwóch najmłodszy czyli 2-3 jest po 15 dzieci. Acz kolwiek tam gdzie te 2 + są to zajęcia idą bardzo ciężko, bo te dzieci po polsku nie ogarniają, i też Panie mówią, że ciężka grupa...

    Tak jak mówisz, z tymi balonami na pewno by nie wyszło, ale też dużo innych gier i zabaw mi odpada (które są na internecie) przez taką ilość dzeci.

    OdpowiedzUsuń